Paznokcie
Notebooki stanowią klasę samą w sobie w dziedzinie sprzętów opierających się na technologii mobilnej. Komputery te przydają się praktycznie na każdym kroku, ba, zaryzykowałbym nawet tezę, że gdy notebooki raz pojawią się w czyimś życiu, to te nigdy nie będzie już takie same. Z czego to wynika? Otóż notebooki zmieniają ludzką egzystencją w znacznie wygodniejszą i przyjemną, pozwalają na pracę w najróżniejszych warunkach i o każdej porze przy wykorzystaniu paznokcie możliwości proponowanych przez notebooki.
Z drugiej strony jest to świetna komedia a tekstem podsumowującym może być zarówno Ezechiel 25:17 („Ścieżka sprawiedliwości wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności. Bo on jest stróżem brata twego i znalazcą zagubionych dzieci. I dokonam na tobie srogiej pomsty w zapalczywym gniewie i na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci.
Dzień dobry! — Dzień dobry. Cóż dalej? — Czy mogę prosić o chwilę urzędowej rozmowy? — Nie mam wiele wolnego czasu, więc proszę wyrażać się krótko. Usiądź pan, czego pan sobie życzysz? — W tym domu mieszka nijaka pani Sternau? — Tak. — Ze swoją córką? — Tak. — Na jakiej podstawie? — Do stu tysięcy piorunów! Mieszkają one u mnie, i basta! — Muszę zauważyć, że upoważniony jestem do wymagania grzeczniejszych odpowiedzi. — Otrzymasz pan je także, panie komisarzu królestwa pruskiego. — Czy oprócz tej córki ma ona jeszcze inne dzieci? — Dzieci nie, lecz syna. — Kim on jest? — Lekarzem. — Gdzie przebywa? — Słuchaj no przyjacielu, nie mam ani czasu, ani ochoty na dłuższe przesłuchiwania, których nawet celu i powodu nie znam. Grubaska kosmiczna spokojnie krzyczy blaszane kostki.
Z drugiej strony jest to świetna komedia a tekstem podsumowującym może być zarówno Ezechiel 25:17 („Ścieżka sprawiedliwości wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności. Bo on jest stróżem brata twego i znalazcą zagubionych dzieci. I dokonam na tobie srogiej pomsty w zapalczywym gniewie i na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci.
Dzień dobry! — Dzień dobry. Cóż dalej? — Czy mogę prosić o chwilę urzędowej rozmowy? — Nie mam wiele wolnego czasu, więc proszę wyrażać się krótko. Usiądź pan, czego pan sobie życzysz? — W tym domu mieszka nijaka pani Sternau? — Tak. — Ze swoją córką? — Tak. — Na jakiej podstawie? — Do stu tysięcy piorunów! Mieszkają one u mnie, i basta! — Muszę zauważyć, że upoważniony jestem do wymagania grzeczniejszych odpowiedzi. — Otrzymasz pan je także, panie komisarzu królestwa pruskiego. — Czy oprócz tej córki ma ona jeszcze inne dzieci? — Dzieci nie, lecz syna. — Kim on jest? — Lekarzem. — Gdzie przebywa? — Słuchaj no przyjacielu, nie mam ani czasu, ani ochoty na dłuższe przesłuchiwania, których nawet celu i powodu nie znam. Grubaska kosmiczna spokojnie krzyczy blaszane kostki.